czwartek, 28 maja 2015

DESTINY


 
Częstym motywem przewodnim moich tematycznych wpisów jest los. Tak pewnie będzie jeszcze długo dłuuugo, gdyż jest on dla mnie intrygującą zagadką. To, że jest nienamacalny oraz niewidzialny czyni go jeszcze bardziej niezwykłym, ale i przerażającym... Mam rację? Większośc z nas lubi nad wszystkim czuwać, mieć kontrolę (muszę przyznać, że ja należę do takich właśnie osób), a czas? 
ON wymyka Nam się  spod palców, choć nigdy nie był pod ich panowaniem... 
Już GO mamy! Zamknęliśmy GO w kolejnych rubrykach Naszego kalendarza, zaplanowaliśmy każdą minutę,a tu nagle buuum. Znów wypadło Nam coś nieoczekiwanego i magicznym sposobem wskazówki zegara zaczęły cykać szybciej i szybciej. Rozplanowana godzina minęła jak za pstryknięciem palców. Nagle okazuje się, że północ już tuż tuż, pojawia się panika, że nie zdążymy ze wszystkim, więc rezygnujemy kolejno z następnych rzeczy przekładając je na następny dzień, myśląc, że jutro uda Nam się je zrealizować. 
Ale skąd mamy pewność, że sytuacja nie powtórzy się? 
No właśnie. 
Nie mamy pewności ŻADNEJ.

Niespodzianki losu spadają z nieba, jedna za drugą, ale bez jakiegokolwiek kodu, jakiegokolwiek szyku, jakichkolwiek zasad. Nie można się na nie przygotować. Po prostu trzeba pogodzić się z tym na co nie mamy wpływu. Oswoić się z myślą, że tak właśnie musi być. I nauczyć się z tym żyć:')






A wy co myślicie na ten temat? Zgadzacie się ze mną?



Oto strony na których również jestem aktywna :
oraz snapchat:
jowiiiitai



Jowita

sobota, 23 maja 2015

WORRIES


Witam kochani!
Jak tam Wasze samopoczucie? Czas wziąć przykład z pogody i rochmurzyć się troszeczkę! Mamy weekend, więc wyskakujcie z domu i korzystajcie ze słoneczka!

♥ ♥ ♥

ZMARTWIENIA
Ma je każdy i z tym chyba zgodzicie się ze mną bez zająknięcia. Jedni większe, drudzy mniejsze... Tylko, że niektórzy je ukrywają, a inni dają im upust. Ci pierwsi próbują być silni, niezależni i wytrzymali. Owszem, to działa, ale na krótką metę, bo na dłuższy okres nie da się tak funkcjonować. Nawet najmniejsza drobnostka, która powoduje ukłucie w Naszym sercu, przez którą czujemy się źle, powinna zostać uwolniona, bo z każdym następnym razem będzie jeszcze gorzej. Na naszych plecach będziemy nieść ciężar stokroć większy i to NA WŁASNE ŻYCZENIE. W pewnym momencie będziemy już bezsilni, a tego nie chcemy, prawda? Dlatego moja rada jest taka, aby nauczyć się mówić o tym co nas trapi. Nie mam na myśli od razu o wyżalaniu się całemu miastu- nic z tych rzeczy. Chodzi mi raczej o najbliższą osobę, w której towarzystwie czujemy się dobrze i do której mamy ogromne zaufanie. Może to być przyjaciółka, przyjaciel, brat czy siostra, a nawet jeden z rodziców! Wiele nie trzeba, wystarczy że wygadamy się, wypłaczemy w rękaw- od razu poczujemy ulgę. I nie zadręczajcie sobie głowy tym, że Wasz problem na skalę światową jest drobinką piachu! Jeśli Was boli i nie daje spokoju, to jest poważny. Zaufana osoba wysłucha Was i zrozumie, jej obecnośc pomoże Wam- zaufajcie mi :)


 torebka- PRIMARK / buty- TOP OR / spodnie- CHEAP MONDAY / bluzka- g:21

instagram // ask.fm // fanpage    


Buziaki
Jowita

sobota, 9 maja 2015

kilometry zbliżają!



Hej kochani!
Nigdy nie sądziłam, że to kiedyś powiem. Do tej pory żyłam w przekonaniu, że duża odległość między dwoma (lub więcej) osobami tylko je dzieli, poróżnia, aż w końcu dochodzi do zerwania więzi...  W moim przypadku jest inaczej! I ja wcale nie skarżę się tu na los, nawet powiedziałabym, że jestem mu wdzięczna! To prawda, że utrzymanie kontaktu na odległość jest mega trudną i wymagająca poświęcenia oraz wytrwałości sprawą.Jest to swego rodzaju próba. Po czasie okazuje się, kto był na prawdę a kto nie. Zaczynamy dostrzegać jak bardzo brakuje nam tej osoby i rozmowy z nią, a to właśnei zbliża najbardziej! Ja chcę zachęcić Was do walki i pokazać, że wszystko jest do pokonania- Nawet te kilkaset kilometrów! 
♥ ♥ ♥
W poniedziałek (czyt. najbardziej znienawidzony dzień przeze mnie) siedziałam w swoim pokoju zawalona stertami ksiązek + z zegarkiem w ręku, aby nie spóźnić się na dodatakowy angielski. Moją naukę przerwało pukanie do drzwi... Kiedy je otworzyłam- dosłownie ZAMUROWAŁO mnie. Przede mną stała uśmiechnięta Marcela! Nie mogłam uwierzyć w to co się działo! Jeszcze kilka minut przed tym, powiedziałabym, że to niemożliwe! Nic nie powiedziała mi o swoim przyjeździe i jej niespodzianka tak bardzo poprwiła mi humor, że od tamtego momentu, poniedziałki należą do moich ulubionych dni tygodnia :)
DZIĘKUJĘ! ♥









♥ ♥ ♥
Co do odpowiedzi na pytania... Post powinien pojawić się już niedługo, a do tego czasu możecie zadawać jeszcze pytania ----> ask.fm


Buziaki!
Jowita